poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział II

                                                *Oczami Harryego*

-Harold, do garów-rozkazał mi Niall wchodząc spowrotem do salonu
-Horan, nie jestem Twoim sługą, więc mi nie rozkazuj. Czaisz?-spytałem ruszając głową
-Kiedy będą te naleśniki, bo głodna jestem-oznajmiła Alex wchodząc do pomieszczenia 
-Już się za nie biorę-wstałem
-A jej, to słuchasz?-oburzył się Niall, a ja pokiwałem głową na tak gdy wychodziłem z pokoju
-Może Ci w czymś pomóc?-spytała Alexandra
-Nie, nie trzeba
-To chociarz dotrzymam Ci towarzystwa. 
-Jak chcesz-siedziała przy stole obserwując każdy mój ruch. Czułem się jakbym był porwany.
-Jaki ty jesteś skupiony, jak gotujesz. Ja tak nie potrafię-oznajmiła
-Gdy ty tu jesteś, to trudno mi się skupić-oznajmiłem z uśmiechem
-Bo się zarumienię
-Ale taka, jest prawda-mówiłem smętnym głosem 
-Coś chyba jesteś nie w sosie-podeszła do mnie-Co się stało?
-Nic takiego. Nie będę Cię zanudzał-odpowiedziałem
-No powiedz, prooooooooooooosze....-błagała mnie
-Już mówiłem Ci, że nie będę Ci zanudzał
-To co ja mam na kolana paść?
-Nie, i tak Ci nie powiem
-Jesteś uparty jak osioł
-Wiem. Wszyscy mi to mówią.
-Oj no powiedz. Nikomu nie wygadam-przysięgła
-Po śniadaniu,okey?
-Dobra
Wzięliśmy talerze z moim pysznym daniem, i zanieśliśmy je na stół. Wszyscy razem zjedliśmy posiłek po czym rozeszliśmy się.
-To powiesz mi czy nie?-spytała Alex
-Ubierz się. Idziemy na spacer-rozkazałem ona wykonała moje polecenie.
Poszliśmy do parku nie daleko od naszego domu. Szliśmy w ciszy. Wokół nas nie było żadnej żywej duszy. Był tylko biały śnieg. Miejscami nawet żółty. 
-To powiesz co Ci jest?-męczyła mnie Alexandra
-Wstałem po prostu lewą nogą-odpowiedziałem i się uśmiechnąłem
-I tylko to?
-Tak
-Czyli wyciągnąłeś mnie taki kawał od domu tylko po to żeby mi powiedzieć, że wstałeś lewą nogą?
-Tak
-Kiedyś mi za to zapłacisz-zagroziła, a ja zaliczyłem glebę, po chwili śmiałem się sam z siebie-Mówiłam, że za to zapłacisz
-Ale ja myślałem, że zapłacę za nową torebkę, a nie w ten sposób-oznajmiłem, a Alex ruszyła przed siebie. Ulepiłem ze śniegu kulkę i rzuciłem nią w Alex. Trafiłem ją w du... w tyłek.
-Zboczeńcy gdzie celujesz?-spytała odwracając się
-Stałaś tyłem, co ja miałem zrobić. Zaatakować Cię od przodu?
-Tak, zdążyłabym przy najmniej się schylić-także ulepiła kulkę i trafiła mnie w łeb dokładnie w tym samym czasie kiedy wstawałem z ziemi.Miałem całe białe włosy OD ŚNIEGU.-Ma się cela!-krzyknęła tak, że obudziła tym pół miasta.
-Cicho, nie jesteś w tym kraju sama-powiedziałem 
-Wiem, ale to ty masz większy problem
-Czemu niby?-zdziwiłem się, a ona wyciągnęła z kieszeni kurtki kulkowaty puszek i we mnie nim rzuciła. Zdążyłem schować się za drzewo- Czy ty robisz na mnie zamach?
-To śmiała hipoteza...
-Czyli, nie?
-Czyli tak, ale twierdzę, że to śmiała hipoteza-pobiegła prosto na zaspę. W ostatniej chwili skoczyła tak jak królik i wylądowała za górką. W ogóle jej widać nie było.
-I jak ja teraz mam niby w ciebie trafić?-spytałem z pretensjami do niej
-Kombinuj. W głowie masz taką przedziwną maszynę, która nazywa się mózg. Ona Ci może trochę pomóc w wymyślaniu planu.
-No dzięki za podpowiedź-powiedziałem z sarkazmem
-Nie ma za co
-Ty nie wiesz co to ironia, zgadłem?
-No może...
-Jakąś zachentę dostanę?
-Dostaniesz buziaka, jak trafisz-jak wziąłem zamach to trafiłem ją trochę za mocno, bo ucichła
-To co z tą nagrodą?- spytałem siadając obok niej, a ona podniosła się ze swojej kurtki i dała mi całusa w policzek. Pociągłem ją w swoją stronę i dziewczyna wylądowała na mnie. Po chwili wstała ze mnie, a ja usiadłem i narysowałem na śniegu serce, po czym wyznałem jej miłość. Zgodziła się być moją dziewczyną, a tę bitwę potraktowaliśmy jako pierwszą randkę, gdyż Alex uważa, że woli posiedzieć wtedy w domu i obejrzeć ze mną jakiś horror. 
-Może już pójdziemy do domu?-zapyałem
-No dobra-wstaliśmy i odrazu się otrzepaliśmy.
Wziąłem Lex na ręce, a dziewczyna dała mi soczystego buziaka w usta. Gdy wracaliśmy dumnie kroczyłem trzymając Alexandrę za rękę.
-Mam jeszcze prośbę-zacząłem-Jak to zrobiłaś skacząc przez tą zaspę?
-Normalnie. Skoczyłam i znalazłam się po drugiej stronie
-Skoczysz jeszcze raz dla mnie?
-Ehhh... -wzięła rozpęd i skoczyła jak kangur tym razem, lecz przy lądowaniu coś poszło nie tak jak powinno-Ała! Ooo shit!
-Alex!-podbiegłem do dziewczyny-Co jest?
-Noga mi się dziwnie wykręciła. Nie wiem jak ja upadłam, ale widzę swoją kość!-mówiła coraz głośniej-Harry do jasnej cholery tak nie powinno być!- krzyczała płacząc oraz trzymając się za nogę i zciskając mocno zęby.
-Skarbie uspokuj się. Wszystko będzie dobrze-pocieszałem dziewczynę-Jedziemy do szpitala-rozkazałem
-Ciekawe jak,skoro auto jest w twoim garażu
-Do auta Cię doniosę. Taki słaby jak myślisz nie jestem-wziąłem Alex na ręce, a po długiej chwili byliśmy już w szpitalu Zrobili jej tam badania,po czym lekarze stwierdzili, że to zwykłe złamanie. Owinięto jej szkitę gipsem, po czym pojechaliśmy spowrotem do domu.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
mam nadzieje że wam się spodoba ///  trochę zajęło pisanie tego mam nadzieje że docenicie naszą pracę / zostawiajcie komentarze i wg aby motywowały nas do dalszego pisania / trzymajcie się / Szczęśliwego Nowego Roku / Lolks 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz