wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział I, Część II

                                                   *Oczami Lilianny*

Chłopaki weszli do środka. Zayn poszedł we wskazane miejsce, a Harry poszedł ze mną do salonu gdzie siedziałyśmy wcześniej z dziewczynami. Rozejrzał się po pokoju i po chwili pożerania wzrokiem Alex usiadł obok niej.
-Hej-powiedział Hazza
-Hej-odpowiedziała mu Alex i odsunęła się kawałek, lecz on i tak się przysuwał coraz bliżej, a Alex odsuwała coraz dalej aż w końcu wylądowała na podłodze. Ja o mało też, bo jej mina była zabójcza. Gdy Zayn przyszedł, pozbyłyśmy się śmroda i w końcu mogłam oddychać.
-To co, rozumiem, że wszystkie przyjdziecie wieczorem-powiedział Bad Boy patrząc na Meggie 
-Raczej tak-odpowiedziała, jak to Margaret zawstydzonym głosem
-No mam nadzieję. Będzie parę osób i mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić-oznajmił, gdy do pokoju wszedł Hazz
-Dziękujemy wam, i widzimy się za godzinkę-powiedział Hazza
-Nie ma za co. Zrobiłam to tylko dla naszego dobra-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy, a chłopaki wyszli z domu.
-Idę się przebrać, i za moment wychodzimy. Za moment według Alex dla jasności-powiedziałam i poszłam na górę



                                                       *Oczami Nialla*

Przeprowadzka minęła na dosyć szybko. Zaprosiłem na dziś wieczór dziewczyny. Oj będzie się działo... ale wróćmy do tematu. Trzeba trochę ogarnąć w domu. Złapałem kilka pudeł ze swoimi rzeczami, i zaniosłem je do swojego pokoju. Zabrałem się za ich rozpakowanie. Ubrania schowałem do szafy, zdjęcia postawiłem na meble i komodę, a buty schowałem na razie pod łóżko. Zszedłem na dół i zauwarzyłem, że reszta pudeł także zniknęła, a na podłodze było pełno śmieci. Zmiotłem je, a po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi, czyli dziewczyny przyszły.
-Chłopaki, dziewczyny już przyszły!-krzyknąłem i otworzyłem drzwi
-Siemka!-powiedziały chórem
-Hej-odpowiedziałem-Proszę,  wchodźcie
Chłopaki nawet nie wiem kiedy, ale znaleźli się w salonie. 
-Witajcie dziewczyny-przywitali się chłopaki, a one odpowiedziały. Chłopaki się przedstawili.
-A więc, chcecie coś do picia? Colę, Pepsi, wodę?-zapytał Liam wstając
-Pepsi-powiedziała Lily
-Woda-odpowiedziała Meggie
-Wisi mi to ważne żebym się nie zatruła-oznajmiła Alex 
-To co chcecie robić?-zapytał Zayn
-Nie wiem. Może bliżej się poznamy?-zaproponowała Lily
-Zagrajmy w ,,prawda czy wyzwanie"-powiedziałem
-No dobra-poparła mnie reszta towarzystwa, a Louis poszedł po butelkę.
Gdy wrócił usiedliśmy w kole. Ustaliliśmy jedną zasadę. Nie zmienamy na inną rodzaj konkurencji.  Pierwszy kręcił Louis, i wypadło na mnie.
-Niall, pytanie czy wyzwanie?-spytał z uśmiechem cwaniaczka na twarzy
-Zbyt dobrze Cię znam, biorę pytanie-odpowiedziałem
-Kurde! No to, hmmm... Skoro tak dobrze mnie znasz, to ile mam wzrostu?
-175 centymetrów-wytknąłem mu język i przejąłem butelkę. Wypadło na Zayna.
-A więc? Pytanie czy wyzwanie?
-Wyzwanie!
-No to zrób kuksańca Loczkowi-powiedziałem, i spojrzałem na Lily, widać było że jest bardzo ciekawa co on zrobi.
-Hazzuś, przyjacielu ty mój kochany...
-Nie waż się, trzymaj się ode mnie i moich włosów z daleka-krzyknął Loczek i zaczął uciekać. Wszyscy się z niego zaczęliśmy śmiać. Po chwili Zaynie go dogonił, skoczył mu na plecy, a Hazz się załamał i wylądowali na podłodze-Ała, zostaw mnie!
-Jeżeli tak bardzo chcesz-powiedział Zayn,wykonał jego polecenie, i naszym oczom ukazał się Hazza mający większe afro niż zwykle. Wszyscy ponownie wybuchnęliśmy śmiechem. Lily się aż położyła ze śmiechu. Butelka powędrowała do Bad Boya. Zakręcił i trafiło na Lily.
-No, śmiechadło prawda czy wyzwanie?-spytał
-Jasne, że wyzwanie-odpowiedziała 
-No wiec, przysuń się do Nialla, i go pocałuj. Pamiętaj, nie wolno zmieniać konkurencji.
-No muszę to muszę-oznajmiła i przysunęła się do mnie
-Jeżeli nie chcesz, to tego nie rób-powiedziałem-Zayn wymyśl coś innego
-Dobra no to zjedz sobie...
-Co?-zapytała pod ekscytowana
-Trochę musztardy-dokończył, a Louis przyniósł musztardę i łyżeczkę. Z wielką trudnością udało jej się to zjeść. Butelką kręciła Lily. Padło na Liama.
-Pytanie czy wyzwanie?-spytała dziewczyna
-Pytanie-odpowiedział
-A więc, powiedz nam, czy wziąłbyś do ręki łyżkę?
-Nie, pod żadnym pozorem-odowiedział
-Oki, łap-rzuciła mu butelkę i już miał kręcić gdy wyłączyli nam prąd.
-Chłopaki, gdzie włożyliście świeczki?-zapytałem
-Gdzieś w pudłach na strychu-odowiedział mi Zayn, a ja wstałem i ruszyłem ostrożnie w stronę schodów. Po drodze nadepnąłem raptem tylko na nogę Liama i Louisa.

-Czekaj, pójdę z tobą-powiedziała Lily wstając. Tak myślę w każdym bądź razie.
Złapała mnie za rękę, i po omacku dotarliśmy do schodów. Wdrapaliśmy się po nich i doszliśmy na strych. Lily wyciągnęła telefon i nam poświeciła. Wzięła telefon w zęby i zaczęliśmy przeszukiwać pudła. Znaleźliśmy ich całkiem sporo. Nakładliśmy ich do kieszeni, co nam trochę czasu zajęło i z powrotem poszliśmy na dół. Wysypaliśmy je na podłogę.
-Nie potrzebnie się wlekliście. My już idziemy-oznajmiła Alex wstając-Lily idziesz z nami?
-A mam jakiś  wybór?-spytała dziewczyna
-Raczej nie- odpowiedziała jej Meggie.
Dziewczyny ubrały się w kurtki i buty i wyszły. Lily przed wyjściem dała mi całusa w pulik i powiedziała, że bawiła się całkiem dobrze. Poszedłem do swojego pokoju. Wziąłem szybki prysznic, ubrałem się w moją piżamę. Przed snem wyjżałem przez okno, i ujrzałem, że dziewczyny nie mogą wejść do domu. Wyprułem z chaty jak piorun.
-Co się dzieje?-zapytałem
-Klucz nam się złamał-odpowiedziała mi Alex
-A gdzie jest Lily?-spytałem
-Poszła wchodzić przez okno
-Aaa... utknęłam- usłyszałem głos Lily i od razu ruszyłem jej szukać. Po chwili poszukiwań znalazłem dziewczynę wiszącą na parapecie.
-Lily, wszystko dobrze?-zaniepokoiłem się
-Tak, tylko mógłbyś mi pomoc wyjść
Złapałem dziewczynę w pasie, i ciągnąłem tak mocno, ze wylądowaliśmy  na trawie. Wstaliśmy, po czym zaproponowałem aby dziewczyny przenocowały u nas. Zgodziły się, a następnie poszliśmy do mnie. Ustaliłem im swojego pokoju, a sobie przygotowałem wygodny kącik na kanapie w salonie. Rano miałem bardzo drastyczną pobudkę. Cała czwóreczka moich przyjaciół zrobili ze mnie materac.
-Ałła, od kiedy wy o tej godzinie na nogach jesteście -zapytałem z trudem
-Od dzisiaj, twój bieg w nocy mnie obudził i widziałem, ze śpisz na kanapie-oznajmił Liam próbując wygodnie usiąść, czyli innymi słowy skakał po mnie
-Złaźcie ze mnie, idę zrobić dziewczynom pobudkę-rozkazałem
-Nie licz na to-powiedział z uśmiechem Louis
-Nie to nie-oznajmiłem, i wyczłapałem się spod chłopaków i poszedłem na górę obudzić dziewczyny-Puk puk puk-powiedziałem wchodząc
-O matko!-wrzasnęła zaspana Alex i schowała się pod kołdrę 
-Co ,,O matko"?-zdziwiłem się
-Ma szopę na głowie i woli aby nikt jej nie oglądał-wyjaśniła Lily
-Ty jesteś nie lepsza-oznajmiła Meggie 
-To nie prawda. To jest artystyczny nie ład-powiedziała z satyswakją. 
-Co chcecie na śniadanie?-zapytałem
-Ja, poproszę... -zaczęła Meggie-a co jest?
-No, nie wiem, Hazz prawdopodobne może zrobić naleśniki-odpowiedziałem
-No to, ja się poczęstuję daniem Harrego-dokończyła Megg
-Ja też-oznajmiła Lily- A ty, Szopa?
-Też naleśniki-oznajmiła-A za tą szopę Ci się dostanie-dodała po chwili
-Zawołam was jak będzie gotowe-poinformowałem je i wyszłem.-Harry, masz zrobić dziewczynom naleśniki-oznajmiłem siadając na fotelu.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Znowu jeden rozdział pisałam przez miesiąc. Wezmę się do roboty i częściej będę dodawać części. /Elka ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz