poniedziałek, 30 grudnia 2013

Życzonka

Chciałabym wam życzyć Szczęśliwego Nowego Roku. Aby wszystkie wasze życzenia się spełniły. Ten rok ma być rokiem szczęśliwym dla was i to nie jest prośba. To jest rozkaz! Odwala mi już dzisiaj, także cuż...
Na Boże Narodzenie zapomniało mi się wysłać wam życzeń, bo byłam zajęta pomaganiem mamie w kuchni i organizowaniem urodzin, które nie wypaliły XD. 
Kolejny rozdział pojawi się prawdopodobnie jutro, lub dzisiaj. Jest już w pół do piątej rano, a ja jeszcze nawiedzam dom podczas poszukiwania żarcia //Elka ;D


Rozdział II

                                                *Oczami Harryego*

-Harold, do garów-rozkazał mi Niall wchodząc spowrotem do salonu
-Horan, nie jestem Twoim sługą, więc mi nie rozkazuj. Czaisz?-spytałem ruszając głową
-Kiedy będą te naleśniki, bo głodna jestem-oznajmiła Alex wchodząc do pomieszczenia 
-Już się za nie biorę-wstałem
-A jej, to słuchasz?-oburzył się Niall, a ja pokiwałem głową na tak gdy wychodziłem z pokoju
-Może Ci w czymś pomóc?-spytała Alexandra
-Nie, nie trzeba
-To chociarz dotrzymam Ci towarzystwa. 
-Jak chcesz-siedziała przy stole obserwując każdy mój ruch. Czułem się jakbym był porwany.
-Jaki ty jesteś skupiony, jak gotujesz. Ja tak nie potrafię-oznajmiła
-Gdy ty tu jesteś, to trudno mi się skupić-oznajmiłem z uśmiechem
-Bo się zarumienię
-Ale taka, jest prawda-mówiłem smętnym głosem 
-Coś chyba jesteś nie w sosie-podeszła do mnie-Co się stało?
-Nic takiego. Nie będę Cię zanudzał-odpowiedziałem
-No powiedz, prooooooooooooosze....-błagała mnie
-Już mówiłem Ci, że nie będę Ci zanudzał
-To co ja mam na kolana paść?
-Nie, i tak Ci nie powiem
-Jesteś uparty jak osioł
-Wiem. Wszyscy mi to mówią.
-Oj no powiedz. Nikomu nie wygadam-przysięgła
-Po śniadaniu,okey?
-Dobra
Wzięliśmy talerze z moim pysznym daniem, i zanieśliśmy je na stół. Wszyscy razem zjedliśmy posiłek po czym rozeszliśmy się.
-To powiesz mi czy nie?-spytała Alex
-Ubierz się. Idziemy na spacer-rozkazałem ona wykonała moje polecenie.
Poszliśmy do parku nie daleko od naszego domu. Szliśmy w ciszy. Wokół nas nie było żadnej żywej duszy. Był tylko biały śnieg. Miejscami nawet żółty. 
-To powiesz co Ci jest?-męczyła mnie Alexandra
-Wstałem po prostu lewą nogą-odpowiedziałem i się uśmiechnąłem
-I tylko to?
-Tak
-Czyli wyciągnąłeś mnie taki kawał od domu tylko po to żeby mi powiedzieć, że wstałeś lewą nogą?
-Tak
-Kiedyś mi za to zapłacisz-zagroziła, a ja zaliczyłem glebę, po chwili śmiałem się sam z siebie-Mówiłam, że za to zapłacisz
-Ale ja myślałem, że zapłacę za nową torebkę, a nie w ten sposób-oznajmiłem, a Alex ruszyła przed siebie. Ulepiłem ze śniegu kulkę i rzuciłem nią w Alex. Trafiłem ją w du... w tyłek.
-Zboczeńcy gdzie celujesz?-spytała odwracając się
-Stałaś tyłem, co ja miałem zrobić. Zaatakować Cię od przodu?
-Tak, zdążyłabym przy najmniej się schylić-także ulepiła kulkę i trafiła mnie w łeb dokładnie w tym samym czasie kiedy wstawałem z ziemi.Miałem całe białe włosy OD ŚNIEGU.-Ma się cela!-krzyknęła tak, że obudziła tym pół miasta.
-Cicho, nie jesteś w tym kraju sama-powiedziałem 
-Wiem, ale to ty masz większy problem
-Czemu niby?-zdziwiłem się, a ona wyciągnęła z kieszeni kurtki kulkowaty puszek i we mnie nim rzuciła. Zdążyłem schować się za drzewo- Czy ty robisz na mnie zamach?
-To śmiała hipoteza...
-Czyli, nie?
-Czyli tak, ale twierdzę, że to śmiała hipoteza-pobiegła prosto na zaspę. W ostatniej chwili skoczyła tak jak królik i wylądowała za górką. W ogóle jej widać nie było.
-I jak ja teraz mam niby w ciebie trafić?-spytałem z pretensjami do niej
-Kombinuj. W głowie masz taką przedziwną maszynę, która nazywa się mózg. Ona Ci może trochę pomóc w wymyślaniu planu.
-No dzięki za podpowiedź-powiedziałem z sarkazmem
-Nie ma za co
-Ty nie wiesz co to ironia, zgadłem?
-No może...
-Jakąś zachentę dostanę?
-Dostaniesz buziaka, jak trafisz-jak wziąłem zamach to trafiłem ją trochę za mocno, bo ucichła
-To co z tą nagrodą?- spytałem siadając obok niej, a ona podniosła się ze swojej kurtki i dała mi całusa w policzek. Pociągłem ją w swoją stronę i dziewczyna wylądowała na mnie. Po chwili wstała ze mnie, a ja usiadłem i narysowałem na śniegu serce, po czym wyznałem jej miłość. Zgodziła się być moją dziewczyną, a tę bitwę potraktowaliśmy jako pierwszą randkę, gdyż Alex uważa, że woli posiedzieć wtedy w domu i obejrzeć ze mną jakiś horror. 
-Może już pójdziemy do domu?-zapyałem
-No dobra-wstaliśmy i odrazu się otrzepaliśmy.
Wziąłem Lex na ręce, a dziewczyna dała mi soczystego buziaka w usta. Gdy wracaliśmy dumnie kroczyłem trzymając Alexandrę za rękę.
-Mam jeszcze prośbę-zacząłem-Jak to zrobiłaś skacząc przez tą zaspę?
-Normalnie. Skoczyłam i znalazłam się po drugiej stronie
-Skoczysz jeszcze raz dla mnie?
-Ehhh... -wzięła rozpęd i skoczyła jak kangur tym razem, lecz przy lądowaniu coś poszło nie tak jak powinno-Ała! Ooo shit!
-Alex!-podbiegłem do dziewczyny-Co jest?
-Noga mi się dziwnie wykręciła. Nie wiem jak ja upadłam, ale widzę swoją kość!-mówiła coraz głośniej-Harry do jasnej cholery tak nie powinno być!- krzyczała płacząc oraz trzymając się za nogę i zciskając mocno zęby.
-Skarbie uspokuj się. Wszystko będzie dobrze-pocieszałem dziewczynę-Jedziemy do szpitala-rozkazałem
-Ciekawe jak,skoro auto jest w twoim garażu
-Do auta Cię doniosę. Taki słaby jak myślisz nie jestem-wziąłem Alex na ręce, a po długiej chwili byliśmy już w szpitalu Zrobili jej tam badania,po czym lekarze stwierdzili, że to zwykłe złamanie. Owinięto jej szkitę gipsem, po czym pojechaliśmy spowrotem do domu.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
mam nadzieje że wam się spodoba ///  trochę zajęło pisanie tego mam nadzieje że docenicie naszą pracę / zostawiajcie komentarze i wg aby motywowały nas do dalszego pisania / trzymajcie się / Szczęśliwego Nowego Roku / Lolks 

czwartek, 12 grudnia 2013

Hello

Jestem Lolks i mam nadzieję że nasz blog wam się spodoba. Komentujcie i mówcie o nim znajomym Directioners ;D Trzymajcie się i nie puszczajcie/// specjalnie dla was Hazz ;D






środa, 4 grudnia 2013

wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział I, Część II

                                                   *Oczami Lilianny*

Chłopaki weszli do środka. Zayn poszedł we wskazane miejsce, a Harry poszedł ze mną do salonu gdzie siedziałyśmy wcześniej z dziewczynami. Rozejrzał się po pokoju i po chwili pożerania wzrokiem Alex usiadł obok niej.
-Hej-powiedział Hazza
-Hej-odpowiedziała mu Alex i odsunęła się kawałek, lecz on i tak się przysuwał coraz bliżej, a Alex odsuwała coraz dalej aż w końcu wylądowała na podłodze. Ja o mało też, bo jej mina była zabójcza. Gdy Zayn przyszedł, pozbyłyśmy się śmroda i w końcu mogłam oddychać.
-To co, rozumiem, że wszystkie przyjdziecie wieczorem-powiedział Bad Boy patrząc na Meggie 
-Raczej tak-odpowiedziała, jak to Margaret zawstydzonym głosem
-No mam nadzieję. Będzie parę osób i mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić-oznajmił, gdy do pokoju wszedł Hazz
-Dziękujemy wam, i widzimy się za godzinkę-powiedział Hazza
-Nie ma za co. Zrobiłam to tylko dla naszego dobra-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy, a chłopaki wyszli z domu.
-Idę się przebrać, i za moment wychodzimy. Za moment według Alex dla jasności-powiedziałam i poszłam na górę



                                                       *Oczami Nialla*

Przeprowadzka minęła na dosyć szybko. Zaprosiłem na dziś wieczór dziewczyny. Oj będzie się działo... ale wróćmy do tematu. Trzeba trochę ogarnąć w domu. Złapałem kilka pudeł ze swoimi rzeczami, i zaniosłem je do swojego pokoju. Zabrałem się za ich rozpakowanie. Ubrania schowałem do szafy, zdjęcia postawiłem na meble i komodę, a buty schowałem na razie pod łóżko. Zszedłem na dół i zauwarzyłem, że reszta pudeł także zniknęła, a na podłodze było pełno śmieci. Zmiotłem je, a po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi, czyli dziewczyny przyszły.
-Chłopaki, dziewczyny już przyszły!-krzyknąłem i otworzyłem drzwi
-Siemka!-powiedziały chórem
-Hej-odpowiedziałem-Proszę,  wchodźcie
Chłopaki nawet nie wiem kiedy, ale znaleźli się w salonie. 
-Witajcie dziewczyny-przywitali się chłopaki, a one odpowiedziały. Chłopaki się przedstawili.
-A więc, chcecie coś do picia? Colę, Pepsi, wodę?-zapytał Liam wstając
-Pepsi-powiedziała Lily
-Woda-odpowiedziała Meggie
-Wisi mi to ważne żebym się nie zatruła-oznajmiła Alex 
-To co chcecie robić?-zapytał Zayn
-Nie wiem. Może bliżej się poznamy?-zaproponowała Lily
-Zagrajmy w ,,prawda czy wyzwanie"-powiedziałem
-No dobra-poparła mnie reszta towarzystwa, a Louis poszedł po butelkę.
Gdy wrócił usiedliśmy w kole. Ustaliliśmy jedną zasadę. Nie zmienamy na inną rodzaj konkurencji.  Pierwszy kręcił Louis, i wypadło na mnie.
-Niall, pytanie czy wyzwanie?-spytał z uśmiechem cwaniaczka na twarzy
-Zbyt dobrze Cię znam, biorę pytanie-odpowiedziałem
-Kurde! No to, hmmm... Skoro tak dobrze mnie znasz, to ile mam wzrostu?
-175 centymetrów-wytknąłem mu język i przejąłem butelkę. Wypadło na Zayna.
-A więc? Pytanie czy wyzwanie?
-Wyzwanie!
-No to zrób kuksańca Loczkowi-powiedziałem, i spojrzałem na Lily, widać było że jest bardzo ciekawa co on zrobi.
-Hazzuś, przyjacielu ty mój kochany...
-Nie waż się, trzymaj się ode mnie i moich włosów z daleka-krzyknął Loczek i zaczął uciekać. Wszyscy się z niego zaczęliśmy śmiać. Po chwili Zaynie go dogonił, skoczył mu na plecy, a Hazz się załamał i wylądowali na podłodze-Ała, zostaw mnie!
-Jeżeli tak bardzo chcesz-powiedział Zayn,wykonał jego polecenie, i naszym oczom ukazał się Hazza mający większe afro niż zwykle. Wszyscy ponownie wybuchnęliśmy śmiechem. Lily się aż położyła ze śmiechu. Butelka powędrowała do Bad Boya. Zakręcił i trafiło na Lily.
-No, śmiechadło prawda czy wyzwanie?-spytał
-Jasne, że wyzwanie-odpowiedziała 
-No wiec, przysuń się do Nialla, i go pocałuj. Pamiętaj, nie wolno zmieniać konkurencji.
-No muszę to muszę-oznajmiła i przysunęła się do mnie
-Jeżeli nie chcesz, to tego nie rób-powiedziałem-Zayn wymyśl coś innego
-Dobra no to zjedz sobie...
-Co?-zapytała pod ekscytowana
-Trochę musztardy-dokończył, a Louis przyniósł musztardę i łyżeczkę. Z wielką trudnością udało jej się to zjeść. Butelką kręciła Lily. Padło na Liama.
-Pytanie czy wyzwanie?-spytała dziewczyna
-Pytanie-odpowiedział
-A więc, powiedz nam, czy wziąłbyś do ręki łyżkę?
-Nie, pod żadnym pozorem-odowiedział
-Oki, łap-rzuciła mu butelkę i już miał kręcić gdy wyłączyli nam prąd.
-Chłopaki, gdzie włożyliście świeczki?-zapytałem
-Gdzieś w pudłach na strychu-odowiedział mi Zayn, a ja wstałem i ruszyłem ostrożnie w stronę schodów. Po drodze nadepnąłem raptem tylko na nogę Liama i Louisa.

-Czekaj, pójdę z tobą-powiedziała Lily wstając. Tak myślę w każdym bądź razie.
Złapała mnie za rękę, i po omacku dotarliśmy do schodów. Wdrapaliśmy się po nich i doszliśmy na strych. Lily wyciągnęła telefon i nam poświeciła. Wzięła telefon w zęby i zaczęliśmy przeszukiwać pudła. Znaleźliśmy ich całkiem sporo. Nakładliśmy ich do kieszeni, co nam trochę czasu zajęło i z powrotem poszliśmy na dół. Wysypaliśmy je na podłogę.
-Nie potrzebnie się wlekliście. My już idziemy-oznajmiła Alex wstając-Lily idziesz z nami?
-A mam jakiś  wybór?-spytała dziewczyna
-Raczej nie- odpowiedziała jej Meggie.
Dziewczyny ubrały się w kurtki i buty i wyszły. Lily przed wyjściem dała mi całusa w pulik i powiedziała, że bawiła się całkiem dobrze. Poszedłem do swojego pokoju. Wziąłem szybki prysznic, ubrałem się w moją piżamę. Przed snem wyjżałem przez okno, i ujrzałem, że dziewczyny nie mogą wejść do domu. Wyprułem z chaty jak piorun.
-Co się dzieje?-zapytałem
-Klucz nam się złamał-odpowiedziała mi Alex
-A gdzie jest Lily?-spytałem
-Poszła wchodzić przez okno
-Aaa... utknęłam- usłyszałem głos Lily i od razu ruszyłem jej szukać. Po chwili poszukiwań znalazłem dziewczynę wiszącą na parapecie.
-Lily, wszystko dobrze?-zaniepokoiłem się
-Tak, tylko mógłbyś mi pomoc wyjść
Złapałem dziewczynę w pasie, i ciągnąłem tak mocno, ze wylądowaliśmy  na trawie. Wstaliśmy, po czym zaproponowałem aby dziewczyny przenocowały u nas. Zgodziły się, a następnie poszliśmy do mnie. Ustaliłem im swojego pokoju, a sobie przygotowałem wygodny kącik na kanapie w salonie. Rano miałem bardzo drastyczną pobudkę. Cała czwóreczka moich przyjaciół zrobili ze mnie materac.
-Ałła, od kiedy wy o tej godzinie na nogach jesteście -zapytałem z trudem
-Od dzisiaj, twój bieg w nocy mnie obudził i widziałem, ze śpisz na kanapie-oznajmił Liam próbując wygodnie usiąść, czyli innymi słowy skakał po mnie
-Złaźcie ze mnie, idę zrobić dziewczynom pobudkę-rozkazałem
-Nie licz na to-powiedział z uśmiechem Louis
-Nie to nie-oznajmiłem, i wyczłapałem się spod chłopaków i poszedłem na górę obudzić dziewczyny-Puk puk puk-powiedziałem wchodząc
-O matko!-wrzasnęła zaspana Alex i schowała się pod kołdrę 
-Co ,,O matko"?-zdziwiłem się
-Ma szopę na głowie i woli aby nikt jej nie oglądał-wyjaśniła Lily
-Ty jesteś nie lepsza-oznajmiła Meggie 
-To nie prawda. To jest artystyczny nie ład-powiedziała z satyswakją. 
-Co chcecie na śniadanie?-zapytałem
-Ja, poproszę... -zaczęła Meggie-a co jest?
-No, nie wiem, Hazz prawdopodobne może zrobić naleśniki-odpowiedziałem
-No to, ja się poczęstuję daniem Harrego-dokończyła Megg
-Ja też-oznajmiła Lily- A ty, Szopa?
-Też naleśniki-oznajmiła-A za tą szopę Ci się dostanie-dodała po chwili
-Zawołam was jak będzie gotowe-poinformowałem je i wyszłem.-Harry, masz zrobić dziewczynom naleśniki-oznajmiłem siadając na fotelu.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Znowu jeden rozdział pisałam przez miesiąc. Wezmę się do roboty i częściej będę dodawać części. /Elka ;D

:D

                                                         Musiałam to dodać XD


                                                                / Elka ;D

poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział I, Część I

                                                             *Oczami Lilianny*

Obudziłam się bardzo wcześnie rano, co się często nie zdarza. Spojrzałam za okno i jak to przypadało na tę porę roku wszystko było pokryte białym puszystym gównem. Położyłam głowę na poduszkę i ponownie zasnęłam. Ze snu wyrwał mnie głos Alex leżącej na mnie.
-Wstajemy, wstajemy, nie śpimy mrugamy, kto rano wstaje temu co...?-budziła mnie Alex
-Gówno, daj mi spać
-Nie, dzisiaj jest dzień spełnienia naszych marzeń...
-Twoich marzeń.
-Na jedno wychodzi
-Ty nie odpuścisz, zgadłam?
-No
-To zejdź ze mnie-wykonała moje polecenie, a ja zamknęłam oczy
-Nie śpij
-Nie śpię, powieki oglądam
-Ta jasne
-No tak. Dobra, idę się ubrać, a potem zrobię śniadanie
-Okey, za moment widzimy się w kuchni
-Oki-ześlizgnęłam z łóżka i podeszłam do szafy. 
Ubrałam się i podeszłam do lustra aby zrobić sobie lekki makijaż. . Zeszłam na dół do kuchni, i zabrałam się za robienie śniadania. Postanowiłam przygotować gofry. Zrobiłam ciasto, i zaczęłam wlewać ciasto do gofrownicy. Gdy postawiłam posiłek na stole i dopiero do mnie zeszła Alex.
-Moment? To jest moment?-zapytałam ją 
-Tak, a poza tym wiesz, że w kwestii ubioru, to ja nie należę do osób, które w 5 minut są gotowe. 
-Wiem, ale moment to 15 minut max
-Oj tam, oj tam-powiedziała Alex siadając do stołu
-Następnym razem żarcia nie dostaniesz-groziłam jej
-Czy to jest szantarz? 
-Tak
-Menda, chociasz w sumie jakby się zastanowić to to działa tylko na Ciebie
-Wiem, ale myślałam że się nie skapniesz. A tak w ogóle, to gdzie jest Maggie?
-Śpi,chciałam ją obudzić, ale nie mogłam odebrać Ci tej przyjemności
-Zaraz przyjdę-oznajmiłam wkładając naczynia do zmywarki
-Idziesz po gitarę, zgadłam?
-Może-powiedziałam wchodząc po schodach
Poszłam na górę do mojego pokoju, wzięłam instrument i wychylając się zza progu drzwi do kuchni zawołałam Alex, a ona wzięła resztę gofra wpakowała sobie do paszczy i poszłyśmy do pokoju Margaret. Wkradłyśmy się i zaczęłam cicho grać i tak coraz głośniej, aż w końcu zaczęłyśmy śpiewać naszą piosenkę na pobudkę. 
-Powiem to najmilej jak tylko umiem-zaczęła Meggie zaspanym głosem- wynocha mi z pokoju dajcie mi spać do cholery!
-I to jest kolejny dowód na to, że ja jestem tą która najlepiej tłumi w sobie wszelkie emocje
-Ta jasne-zaczęła się śmiać Alex
-Ale mi chodzi o wstawanie-wyjaśniłam
-Ja nie chce was po raz kolejny wyganiać, ale zmuszacie mnie do tego-powiedziała Maggie
-Wstawaj, leniu-rozkazała Alex
-Dobra, ale weź mi podaj mój telefon
-Gdzie jest?-zapytałam
-W naprawie
-Już nie przeżywaj, jeny raptem trzeci raz zepsułam Ci fona.
-Ciekawe czy ty byś przeżywała gdybyś chodziła z cegłą
-Nie, ja jestem przeciesz w salonie naprawczym stałym klientem, nie wiesz o tym?
-No do teraz nie 
-Emm... dziewczyny ja nie chcę nic mówić, ale mamy 30 minut żeby dojechać pod Big Ben.-przerwała Alex
-Upsss...
Meggie zerwała się z łóżka, a ja z Olą pobiegłyśmy ubrać się, gdyż na dworze było baaardzo zimno. Wyprowadziłyśmy samochód z garażu i czekałyśmy na Meggie. Gdy przyszła Alex ruszyła z kopyta.
Po 20 minutach byłyśmy pod Big Ben Tower. Pobiegłyśmy do stolika z zapisami Alex odebrała numerek . Wyszła na scenę, a ja i Meggie zostałyśmy za kulisami. Zaśpiewała piosenkę ,,A thousand years". Gdy spojrzała w moją stronę pokazałam, że jest OK. Ja nie mogłam się
powstrzymać i śpiewałam razem z nią.
-Wow! Na pewno się dostaniesz-powiedziała prowadząca
-Ale, ja nie występuję-oznajmiłam
-Po numerek-rozkazała mi
-Już-
Wykonałam jej polecenie i wróciłam do nich. Gdy doszłam akurat dołączyła do nas Alex. Po gratulowałyśmy jej występu, i po chwili wyczytano mój numerek, więc ruszyłam na scenę.
-Jak się nazywasz?-spytała mnie Nicole
-Lilianna Steward
-Ile masz lat?-zapytał Simon
-18 
-Co nam zaśpiewasz?-zadał pytanie Louis
-Piosenkę Cher Lloyd ,,Swagger Jagger"
-Okey-odowiedziało Jury i zaczęłam śpiewać. 
Po Nicole i Louisie można było poznać jak mi idzie, ale mina Simona nie miała żadnych emocji. To właśnie mnie przerażało. Gdy skończyłam dostałam  wielkie brawa. Następnie wysłuchałam opinii na temat występu.
-Świetnie zaśpiewana piosenka,-powiedział Louis
-Było parę niedociągnieć, ale ogólnie było dobrze-powiedział Simon
-Ja się zgadam z resztą-poparła Nicole
Dostałam 3 razy ,,tak". Podziękowałam i poszłam do dziewczyn. Chwile pogadałyśmy z prowadzącą, i poszłyśmy w stronę samochodu.
-Świetnie Wam poszło-pochwaliła nas Maggie
-Dzięki, to gdzie jedziemy?-zapytała Alex
-No nie wiem, ty prowadzisz, więc znając życie pojedziemy do Starbucks-stwierdziłyśmy fakty z Maggie 
Alex odpaliła pojazd i pojechałyśmy do kawiarenki. Cieszyłam się z powodu udanych eliminacji, więc rozkręciłam radio na fulla, otworzyłam okno, i zaczęłam śpiewać ,,I sexy and I know it". Dziewczyny zaczęły się ze mnie śmiać a w końcu, gdy ustałyśmy na światłach, Alex przestała rrzeć i pokazała żebym się odwróciła. Wykonałam jej polecenie i ujrzałam Nialla Horana śmiejącego się  i patrzącego na mnie. Pomachałam mu, zamknęłam okno i odwróciłam głowę w drugą stronę. Ruszyłyśmy dalej, i po paru minutach nabijania się z całej tej sytuacji byłyśmy już na miejscu. Zamówiłyśmy kawę i ruszyłyśmy się szwędać. Obczajałyśmy ludzi którzy nas mijali. Weszłyśmy do McDonalda. Zjadłyśmy obiad, a ja jeszcze na drogę wzięłam frytki z ketchupem. Ruszyłyśmy w stronę samochodu. Po drodze wpadł na mnie Horan z kumplem, i moje frytki poszły się gonić.
-Człowieku co ty narobiłeś?!-wrzasnęłam
-No sorry, odkupię Ci tą bluzkę...-powiedział 
-Nie o to mi chodzi, tyle żarcia się zmarnowało
-Zakochałem się-wypowiedział do kumpla
-Co?-udałam że nie słyszałam 
-Nie nic-zaczęłam go wyzywać, a następnie Alex szturchałam łokciem
-Lils, czy ty masz pojęcie kto to jest?
-Tak mam, ale on wywalił moje żarcie!-krzyknęłam 
-Hej, to nie ty śpiewałaś w samochodzie jak staliśmy na światłach?-zapytał Blondi
-Może-powiedziałam ściszonym głosem
-Masz przepiękny głos
-Nie podlizuj się
-No ale tak jest-upierał się, a ja przewróciłam oczami
-On tak zawsze-po informował mnie jego znajomy
-Naprawdę bardzo mi nie jest przykro, ale muszę iść-uśmiechnęłam się, ominęłam go i poszłam przez siebie. Dziewczyny chwile z nim jeszcze pogadały, i do mnie dołączyły.
-Jaka to ty jesteś jebnięta-powiedziała Alex
-No co, przez niego moje frytki poszły się gonić
-Ale to jest wielki człowiek-powiedziała Meggie
-Nie byłabym tego taka pewna, jakbym założyła szpilki, mogłabym mu napluć na głowę-powiedziałam 
-Tak, chyba metrowe-oznajmiła Alex wchodząc do auta- to gdzie teraz?
-No chyba do domu-oznajmiła Meggie a ja ją poparłam
Całą drogę Alex ciawtała o tym jak potraktowałam Nialla. Czułam jakbym cofnęła się w czasie. Jak byłam mała moja mama robiła mi identyczne wykłady, tylko że na inne tematy. Wracając do sytuacji, wchodząc do pokoju wrzasnęłam na Alex żeby dała mi święty spokój, trzasnęłam drzwiami i żuciłam się  na łóżko. Po chwili dostałam SMS-a od jakiegoś nieznanego numeru. 

           ,,Lily, spotkaj się ze mną, proszę Cię~Niall"


Wszystko okey, tylko jedno pytanie mi się nasuwa na myśl, skąd on do cholery ma mój numer. Po chili namysłu uświadomiłam sobie parę rzeczy. Wybiegłam z pokoju i krzyknęłam:
-Która z was dała temu idiocie mój numer?
-Na mnie nie patrz-powiedziała Meggie-to była Alex
-No ale on tak ładnie prosił...-zaczęła Alex-zrobił takie słodkie oczy
-Wiem te jego niebieskie piękne oczy...-zaczęłam swą wypowiedź nie wiedząc co mówię.- Co ja wygaduję? Ja go nie znosze i...-nagle zadzwonił dzwonek do drzwi-Otworzę
Ruszyłam w stronę drzwi. Stał tam jakiś facet. Dał mi kwiaty z kartką i poszedł. Poszłam z powrotem do salonu gdzie siedziały dziewczyny.
-Jeszcze nasz adres mu podałaś serio?-spytałam
-A skąd wiesz, że to od niego?-odpawiedziała pytaniem Meggie
-Z nikąd. Dobra pomóżcie mi włorzyć ten bukiet do wazonu-znalazłyśmy wazon nalałyśmy wodę i włożyłam do niego kwiaty.-Idę do pokoju dalej mieć focha.
Wzięłam wazon i poszłam do swojego pokoju.Postanowiłam ponabijać się trochę z mojego kochasia. 

  ,,Przepraszam, ale nie znam żadnej Lily. Czy napewno wybrałeś dobry numer?"

Po chwili ponownie napisał

 ,,Nie nabierzesz mnie.''

Kurde spokoju człowiek mi nie da.

,,Podaj czas i miejsce"

Odłożyłam telefon. Włączyłam laptopa i luknęłam na Facebooka. Kto mnie zaprosił do znajomych? Moja kuzynka, no i Niall. Przyjęłam zaproszenia i poszłam wziąć prysznic. Gdy dwruciłam odczytałam SMS-a z odpowiedzią. 

    ,,Może jutro o 17:00 w Starbuck?"

Odpisałam że się zgadzam. Położyłam się spać.

                                                       *Następnego dnia*

-Dalej leniu, wstawaj!-znowu Alex mnie budziła
-A dzisiaj co?-powiedziałam z pretensjami
-Do pracy idziemy, zapomniało się?
-Nie skąd Ci to przyszło do głowy?
-Dalej wstawaj, bo się spóźnimy już pierwszego dnia
-Już
Wstałam i ubrałam się w czarne jeansy i jasną bluzkę. Zeszłam na dół, akurat zeszłam się z Alex. Wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy do studia telewizyjnego gdzie pracowałyśmy. Po po paru minutach byłyśmy już na miejscu.
-Dzień dobry, Lilianno. Twój pierwszy wywiad zaczyna się za 5 minut-poinformował mnie pracodawca 
-Dobrze, mogę wiedzieć z kim będę rozmawiała?
-Z One Direction powinnaś o nich słyszeć-powiedział szef
-A ja co mam robić?-zapytała Alexandra
-Twoja kolej jest za 30 minut, jak Lilianna skończy. Lecz mam dla Ciebie zajęcie, przygotujesz coś do picia naszym gościom-powiedział szef i poszedł 
-Widzisz jesteście sobie przeznaczeni-poklepała mnie po ramieniu Alex
-Uważaj bo ciebie zeswatam z kimś kogo nie lubisz
-Nie odważysz się
-Oj bo się zdziwisz-poszłam usiać na fotel. Zapowiedziałam gości, i zaczęłam show.
-Witaj Lily, co Cię tu sprowadziło, los, przeznaczenie...-zaczął Horanek
-Durna robota.Wródźmy do tematu. Czy możecie nam opowiedzieć o waszej płycie?
-Przykro nam, ale nie możemy zdradzać zbyt dużo szczegółów-zaczął Liam
-Lecz możemy powiedzieć, że jest ekstra-dokończył Harry
-Masz na prawdę przepiękny głos-powiedział Niall
-Już Ci powiedziałam żebyś się nie podlizywał. Wiecie już jakie kraje będą na Waszej liście koncertów pod czas trasy koncertowej?
-Nie wszystkich miejsc jesteśmy pewni, ale zdradzimy je przy innej okazji-oznajmił Zayn
Pozadawałam jeszcze kilka pytań, a po paru godzinach razem z Alex pojechałyśmy do domu. Meggie rzecz jasna siedziała przed telewizorem jedząc lody czekoladowe. 
-Co oglądasz?-zapytałam Meggie
-Chyba raczej kogo-opowiedziała 
-Jak to ,,kogo"?-zdziwiła się Alex
-Dzisiaj przez cały dzień w telewizji o was nawijają!-wyjaśniła Meggie
-A co o nas mówią?-zapytałam ją i usiadłyśmy razem z nią 
-O waszym castingu, i o Lily przyłapali jak była nie miła dla Nialla
-Upsss, ale przynajmniej jestem w TV-powiedziałam
-A od dzisiaj mamy nowych sąsiadów-poinformowała nas Meggie
-To idziemy ich przywitać-oznajmiła Alex i zadzwonił dzwonek do drzwi-ja otworzę-oznajmiła Alex a po chwili do pokoju wszedł Niall
-Eghh-powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Po chwili za mną wszedł Horan-czego ty tu szukasz?-powiedziałam złowrogim głosem isedząc na łóżku
-Chciałem przywitać się z sąsiadką-powiedział
-Yhmm... zaraz co?-wiem refleks to ja mam
-Razem z chłopakami wprowadziliśmy się obok was, i chciałem zaprosić Ciebie i dziewczyny do nas na wieczór. Przyjdziesz?-zapytał z niepewnością w głosie
-Nie wiem. 
-A co z naszym spotkaniem?
-Możemy je przesunąć na teraz. O czym chciałeś pogadać?
-No czemu jesteś dla mnie taka nie miła?-zapytał po chwili namysłu 
-Nie wiem po prostu mam wrażenie, że jesteś taki jak inni chłopacy-powiedziałam 
-Czyli jaki?-spytał
-No, że mnie w sobie rozkochasz a później rzucisz jak stare skarpetki
-A z czego to wywnioskowałaś?
-Już spotykałam się kiedyś z gwiazdą i tak właśnie zrobił
-A jaką   branżą się zajmował?
-Aktorstwem-odpowiedziałam
-No to wszystko jasne. Piosenkarze nie są tacy, my jesteśmy gorsi-schowałam twarz w ręce-hej, ja przecież żartuję-usiadł koło mnie
-Ja też-wytknęłam mu język,  a Niallowi za wibrował telefon 
-Muszę iść. Chłopaki mnie wzywają na próbę. To pa.
-Cześć-odpowiedziałam i położyłam się na łóżku, a po chwili do pokoju weszła Alex i Meggie
-Co wy tu robiliście?-zapytała Alex z uśmiechem 
-Nic. Gadaliśmy-odpowiedziam
-Idziemy do tych sąsiadów?-spytała Meggie
-Ja nie idę. Poznałam już ich to Horanek i jego banda-powiedziałam-A poza tym mamy zaproszenie od nich na wieczór
-To fajnie, mam nadzieję, że za nogi nie będę musiała Cię wyciągać-oznajmiła Alex
-Nie, pójdę o własnych siłach i na dodatek będę miała dobry humor-zapewniłam ją
-Dobra ufam Ci. To co robimy?-spytała Alex
-Oglądamy jakiś film?-zaproponowała Meggie
-Oki-zeszłyśmy na dół do salonu i włączyliśmy film. 
Gdy się skończył ktoś zapukał do moich drzwi. To byli Zayn i Harry.
-W czym mam wam pomóc?-spytałam
-Czy użyczyłabyś nam łazienki?-odpowiedział pytaniem Malik
-A co jeśli nie?-powiedziałam z niechęcią 
-To jak do nas wieczorem przyjdziecie, to będzie śmierdziało potem-oznajmił Harry
-Pierwsze drzwi po lewo-odsłoniłam przejście, a chłopaki weszli do środka.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po ciężkich zmaganiach w końcu skończyłam ;D
Witam na moim blogu. /Elka ;D

piątek, 20 września 2013

Bohaterowie

Niall Horan 19 lat
Zainteresowania: gra na gitarze, jedzenie
Znaki szczególne: farbowane blond włosy
Język:angielski hiszpański
Ciekawy fakt: Dużo je, a nie tyje

Louis Tomlinson 20 lat
Zainteresowania: moda oraz muzyka
Znaki szczególne: kilka tatuaży
Język: angielski
Ciekawy fakt: Jego przyszła żona musi się być nastawiona, że jest gotowy mieć nawet 15-20 córek aby mieć chociarz jednego syna 

Harry Styles 18 lat
Zainteresowania: tatuaże, moda, dziewczyny
Znaki szczególne: lokowane włosy. dołeczki
Język: angielski, francuzki
Ciekawy fakt: Umie rozpoznać każde dziewczęce perfumy po zapachu

Liam Payne 19 lat
Zainteresowania: muzyka, żółwie
Znaki szczególne: dwa tatuaże: 4 strzałki na ręce, napis:,,Tylko czas pokarze''
Język: angielski
Ciekawy fakt: Nicki Minaj przeraża go jak Paranormal Activity

Zayn Malik 19 lat
Zainteresowania: moda, muzyka, tatuaże
Znaki szczególne: wiele tatuaży
Język: angielski
Ciekawy fakt: Sądzi, że przez to, że wychował się z trzema kobietami w domu lepiej rozumie kobiety

Lilianna Steward 18 lat
Zainteresowania: moda, muzyka, gra na pianinie i gitarze
Znaki szczególne: tatuaż: mały krzyżyk na nadgarstku
Język: polski, angielski, hiszpański
Ciekawy fakt: Gdy była mała nigdy nie było jej w domu, i często się przeprowadzała

Alexandra Perry 18 lat
Zainteresowania: moda, tatuaże, muzyka
Znaki szczególne: 2 tatuaże: napis: ,,Little Things" na nodze, gwiazdka na kostce
Język: polski, angielski, rosyjski
Ciekawy fakt: Jej rodzice zginęli w wypadku i wychowała się w rodzinie zastępczej 

Margaret Williams 20 lat
Zainteresowania: moda muzyka
Znaki szczególne: rude włosy
Język: angielski, niemiecki
Ciekawy fakt: Gdy ma doła potrafi zjeść 50 pudełek lodów dziennie