Powoli łapałem dziewczynę za rękę. Gdy już to zrobiłem, uścisnęła moją dłoń i odebrałem to jako znak aby jej nie puszczać. Po krótkim czasie Słońce zniknęło za horyzontem. Poszliśmy do domu dziewczyn. Odprowadziłem ją pod same drzwi od jej pokoju, po czym zszedłem do salonu, gdzie Lily z Niallem oglądali film pt."Ulice strachu: Krwawa Mary", . Usiadłem na fotelu, a po chwili przyszła do nas Meggie owinięta w kołdrę. Jak usiadła widziałem, że ma na sobie szare luźne dresy ze ściągaczami na kostkach, białą bokserkę i rozpiętą bluzę z Adidasa. Owinęła się kołdrą i ustatkowała się na fotelu znajdującym się naprzeciw mojego miejsca siedzenia (głupio to brzmi).
*Oczami Margaret*
Horrory, horrory, horrory... Jak ja ich nie na widzę.Za każdym razem, albo usnę, albo prze straszę się tak, że przez miesiąc nie rozstaję się z latarką i światłem, bo jeszcze by mi coś wyskoczyło przed
twarzą i co wtedy? Siedziałam owinięta w kołdrę wtulona w fotel. Trzęsłam się ze strachu. Co chwilę chowałam twarz w pościel. Spoglądałam na Zayna. On był przeciwieństwem mnie. Gapił się w ekran bez żadnego za interesowania. Babka z krwią na ryju wyszła by z ekranu stanęła przed nim, a on by kazał jej się odsunąć bo mu zasłania, W każdym razie jego wyraz twarzy na to wskazywał. Lily za to miała głowę na kolanach Blondaska, a on leżał prawie że na niej. Po długim (jak dla mnie) czasie trzeba było obudzić Lilkę i Nialla. Zostawiłam to zadanie Malikowi, gdyż mi było żal. Poszłam na górę do swojego pokoju. Wygodnie ułożyłam się w łóżeczku pod kołderką aż tu nagle do pokoju wszedł mi Zayn.-Co trapi twą duszę?-spytałam
-Nie chce mi się iść do domu. Mogę u was zostać?-zrobił minę zbitego psa
-Mieszkasz w domu obok-powiedziałam
-No ale muszę się ubrać, a potem dojść na górę do pokoju i zrobić pad w przód.
-Ehh...-wstałam i ustąpiłam mu wyra.
Wyciągnęłam gruby koc z szafy i ruszyłam w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz?-spytał mnie Zayn
-Na kanapę-odpowiedziałam
-Tu zostań, będzie Ci wygodniej
-Ale na dole jest TV, pa pa-wyszłam z pokoju i popędziłam do salonu
Włączyłam telewizor, ułożyłam się wygodnie na sofie, a po chwili zasnęłam.
*RANO*Obudziłam się dosyć wcześnie. Postanowiłam zrobić zakupy na święta, które miały się odbyć za tydzień. Poszłam do pokoju gdzie spał Zayn. Po cichu wzięłam z szafy czarne spodnie, białą koszulę z długim rękawem i czarną marynarkę bez rękawów po czym poszłam do łazienki się przebrać. Skoczyłam jeszcze po coś do jedzenia do kuchni i wyszłam z domku.
*Oczami Zayna*
Gdy się obudziłem było coś około godziny 11:00. Rozejrzałem się po pokoju o lawendowych ścianach. Na początku zdziwiłem się, że nie jestem u siebie, ale po chwili skapnąłem się czemu. Wstałem, a następnie poszedłem na dół, bo coś mi pachniało sernikiem. W kuchni zastałem Nialla i Lily, którzy byli cali biali od mąki, już nie wspominając o reszcie pomieszczenia.
-Wolę nie pytać...
-Wróciłam-przerwała mi Meggie wchodząc do pomieszczenia-Co tu się działo?
-Piekli ciasto-odpowiedziałem
-Ja tego nie sprzątam-powiedziała odkładając torby z zakupami
-Ja też nie-dołączyłem się po czym poszliśmy do pokoju Meg.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Troszkę kródki wyszedł ten rozdział. Mam nadzieję że wam się podobał. Kolejny pojawi się za 2 komentarze. /Elka
Czytasz=komentujesz


